| Jan Szomburg Prezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową Inicjator i Organizator Kongresu Obywatelskiego |
Czy mamy wpływ na przyszłość?
Podskórnie czujemy, że nadchodzą trudne czasy. Świat, który nas otacza jest niepewny, zmienny, nieprzewidywalny, coraz bardziej wymagający. Formalne wykształcenie, które niegdyś było przepustką do bezpiecznego, dobrego życia dziś nic nie gwarantuje.
Młode pokolenie czuje „zachmurzenie” perspektyw i zastanawia się nad swoimi strategiami życiowymi, trzymając w odwodzie rozwiązanie emigracyjne - dziś również niezbyt atrakcyjne.
Wszyscy martwimy się tym, co będzie oznaczało przywracanie równowagi finansowej państwa, co się stanie z emeryturami w warunkach niżu demograficznego, jak konkurencja azjatycka wpłynie na nasze miejsca pracy?
W tej sytuacji warto zastanowić się nad tym, na co mamy jeszcze wpływ i co ma zawsze bardzo istotne znaczenie – nad naszymi kluczowymi kompetencjami, rozumianymi jako pewne wzorce myślenia i działania obejmujące wiedzę, umiejętności i postawy.
Czy nasze wyposażenie w te swego rodzaju metakompetencje jest odpowiednie do wyzwań, przed którymi stoimy?
Jakie zasoby mentalno-kulturowe?
Trudno nie dostrzec, że w tej sferze, którą można by określić mentalno-kulturową, mamy wiele do zrobienia. Szczególnie uderzający jest niski poziom kompetencji w zakresie myślenia i działania zbiorowego, który przekłada się m.in. na małą efektywność naszej polityki i naszych instytucji.
Mamy ogromne rezerwy, których wykorzystanie może nie tylko podnieść naszą międzynarodową konkurencyjność, ale także poprawić jakość naszego życia, nasz szeroko rozumiany dobrostan.
Bez kompetencji społecznych: empatii, dobrej komunikacji, wzajemnego zrozumienia, poszanowania wzajemnej godności, wzajemnego uznania, lojalności, zaufania i współpracy możemy zapomnieć o wybiciu się na rozwój proinnowacyjny, oparty na kreatywności i łączeniu różnych wartości. Z kolei bez kompetencji obywatelskich trudno wyobrazić sobie podniesienie jakości naszej polityki i rządzenia.
Jednak nie tylko w sferze kompetencji „zewnętrznych” mamy poważne wyzwania. Jeszcze bardziej na przyjrzenie się zasługuje kondycja naszych kompetencji osobowych (intrapersonalnych).
Czy tworzymy społeczeństwo silnych, zrównoważonych, podmiotowych osobowości?
Czy umiemy zarządzać sobą – swoją tożsamością, energią, swymi talentami?
Czy jesteśmy samosterowni i samoodpowiedzialni?
Czy też jesteśmy „zarządzani” zewnętrznie, nie umiejąc ustanowić swego podmiotowego „ja”?
Czy mamy poczucie własnej wartości i godności pozwalające nam myśleć o ekspresji siebie i zawojowaniu świata? Czy też raczej myślimy o ciągłym dostosowaniu się i wykonywaniu „instrukcji” innych?
Obecny kształt naszych „metakompetencji” jest wynikiem długiego łańcucha doświadczeń historycznych – od genu słowiańskiego, przez szlacheckość, klientystyczną kulturę folwarku, traumę zaborów, okres PRL-u aż do transformacji.
Wielką rolę odgrywa tu również fakt bezprecedensowej utraty elit i postchłopski charakter zdecydowanej większości naszego społeczeństwa.
Czym chcemy konkurować?
Pytanie, co z tego dziedzictwa kulturowo-mentalnego jest funkcjonalne wobec wyzwań przyszłości a co musimy zmienić, przeprogramować, by nie było to hamulcem dalszego rozwoju?
Drugi ważny punkt odniesienia do strategii rozwoju kompetencyjnego to pytanie o to, czym chcemy w przyszłości konkurować na rynku międzynarodowym?
Czy chcemy być solidnymi podwykonawcami, konkurującymi kosztami produkcji i pracowitością (teraz dłużej od nas pracują jedynie Koreańczycy) – powiedzmy w przenośni - europejskimi mistrzami w produkcji sprzętu AGD? Czy też chcemy wybić się na rozwój podmiotowy i konkurować kreatywnością i umiejętnościami integracji (również w skali międzynarodowej) różnych wartości dających duże marże zysków – np. producentami produktów symbolicznych typu gra „Wiedźmin”?
Debata o kluczowych kompetencjach na pfo.net.pl
Pfo.net.pl to miejsce debaty na temat: Jakich kluczowych kompetencji potrzebujemy dla rozwoju? Dla ułatwienia dyskusji poniżej zestawiona została lista takich kompetencji.
Które z nich są najważniejsze, jakie jest ich znaczenie i wzajemne powiązania, czego na niej nie ma a być powinno? – czekamy na Państwa opinie. Zapraszam do wypowiedzi i dyskusji. Na podstawie tej dyskusji sformułujemy program ogólnonarodowej debaty w roku 2012.
Jan Szomburg
Propozycja listy kluczowych kompetencji dla rozwoju Polaków i Polski w XXI w.:
- Podmiotowość. Poczucie własnej godności, wartości i podmiotowości. Dojrzałość osobowa w sferze emocjonalnej, poznawczej, moralnej i społecznej
- Empatia. Zdolność rozumienia innych (rozpoznawania ich intencji i położenia) oraz współczucia innym
- Szacunek. Szacunek i poszanowanie godności innych ludzi. Kultura wzajemnej akceptacji i uznania niezależnie od statusu materialnego i społecznego
- Zaufanie. Zdolność do darzenia zaufaniem innych
- Uczciwość. Świadomość i zachowania etyczne
- Rozwój talentów. Dostrzeganie i rozwijanie talentów oraz silnych stron u siebie i u innych (dzieci, uczniów, pracowników itd.)
- Doskonalenie. Zdolność do akceptacji swoich oraz cudzych błędów i porażek – umiejętność uczenia się na błędach i wychodzenia z porażek
- Konstruktywna krytyka. Zdolność do przyjmowania krytyki (nie traktowania jej godnościowo) i rzeczowego (niegodnościowego) krytykowania innych
- Dialog. Umiejętność prowadzenia dialogu bez przemocy, opartego na chęci wzajemnego wysłuchania siebie i znalezienia tego, co wspólne
- Współpraca. Umiejętność współpracy, działania w zespole, sieciowania
- Przywództwo. Zdolność wzorcotwórczego, empatycznego i integrującego przywództwa
- Samodzielność myślenia. Odwaga i umiejętność samodzielnego, nieschematycznego myślenia
- Umiejętność uczenia się, selekcjonowania wiedzy, rozumienia sensu, ciekawość świata
- Myślenie całościowe. Zdolność do myślenia holistycznego, integrowania różnych wartości, łączenia interdyscyplinarnego
- Przyszłość. Zdolność do stawiania ambitnych celów, myślenia o przyszłości, długofalowego planowania i działania
- Energia. Umiejętność zarządzania energią własną i innych
- Przedsiębiorczość. Przedsiębiorczość i mobilność
- Obywatelskość. Kompetencje obywatelskie – zainteresowanie sprawami publicznymi, świadomość, odwaga i aktywność obywatelska
- Kultura. Rozumienie własnej kultury
- Przyroda. Rozumienie przyrody i otaczającego świata
Aby wziąć udział w debacie konieczne jest zalogowanie się. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta – zarejestruj się.
Zapraszam również do udziału w anonimowej ankiecie i wyboru najważniejszych kluczowych kompetencji dla rozwoju Polski i Polaków w XXI w.:
| nast. > |
|---|















Źródło: http://www.edunews.pl/badania-i-debaty/dyskusje/1726-rodzice-i-szkola-potrzeba-rzeczywistej-wspolpracy
Rzeczywiście, sytuacja jest paradoksalna: wzbiera fala (olbrzymia ?) głosów krytycznych wobec aktualnej oświaty oraz propozycji jej modernizacji. Właśnie - głosów i tylko głosów. Brak ruchu, nie ma lobbingu, nie ma działania. Jest jakaś niezwykła luka pomiędzy gadaniem a działaniem. Co więcej, nie słychać sporów, nie widać stronnictw - za i przeciw. Czy jest, w ogóle jakiś przeciwnik rewolucji oświatowej. Wydaje się, że mamy do czynienia z zabawnym sporem-monologiem. Jak tu zacząć walkę, gdy nie widać przeciwnika ? Wydaje się, że wszyscy są za. A może politycy i urzędnicy wcale nie są przeciwnikami i tylko czekają na inicjatywę obywatelską ? Może największym przeciwnikiem jest nasza niemoc, niemoc ludzi, którzy widzą potrzebę zmian, ale ... . Ale niech ktoś zacznie.
W starych demokracjach skrzykiwanie się, lobbowanie i działanie jest standardem. W naszej demokracji lepiej wychodzą akcje, np. Owsiaka. Myślę, że jest szansa na przełamanie tego stereotypu. Potrzebne są: dobry początek, mądry plan działania, zdobywanie sojuszników, nagłośnienie w mediach. Marzenia + koncentracja na priorytetach + człowiek. No i koordynacja działań. Jan Szomburg robi to świetnie. Proszę o przyspieszenie, ale nie o pośpiech.
Z wyrazami szacunku
Wiesław Mariański
Otóż zaaplikowanie naszej oświacie czy edukacji kolejnej "reformy" jest przedsięwzięciem bardzo śmiałym i długofalowym. Z kilku powodów: bo jest "komitet centralny", bo są 4-letnie okresy władzy, bo wiele punktów widzenia, bo edukacja to wielki organizm najeżony ambicjami, bo nie znamy ABC-adła społecznego lobbingu. Widzę tu efekty po 3-5 latach, w zależności od włożonych środków i zaangażowania społecznego. Takie są fakty - take it or leave it.
1. Szkoły otrzymują propozycje zasad, celów, treści i metod nauczania, sposobów oceniania. Lista propozycji jest tak obszerna, że zmusza szkołę do selekcji i wyboru własnych priorytetów i własnej drogi. (Przykłady: VI Kongres Obywatelski – lista kompetencji, „Pakt dla szkoły”)
2. Wspólne dla wszystkich szkół są zasady fundamentalne (konstytucja oświatowa):
- zasada szacunku i dialogu
- zasada wyboru
- zasada pluralizmu
- zasada rozwoju
- zasad wspierania
- zasada współpracy
- zasada odwagi
- zasada zaufania
- zasada życzliwości
3. Szkoła kopernikańska zostaje wyzwolona spod dotychczasowego nadzoru MEN. Relacje szkoły ze światem zewnętrznym oparte są na następujących elementach:
- działanie zgodnie z prawem, szkoła podlega takiej samej kontroli jak każda instytucja w Polsce: od SANEPID-u do Sądu Najwyższego
- nadzór pedagogiczny zostaje zastąpiony wsparciem pedagogicznym, udzielanym przez instytucje rządowe i naukowe. Każda szkoła ma swojego opiekuna-tutora.
- nadzór społeczny: Rada Szkoły, media publiczne
4. Badanie wyników, czyli testy i egzaminy, oparte są na zasadzie wyboru, czyli dobrowolności. Wychodzimy z założenia, że demokratyczne państwo nie ma prawa do badania i oceniania zawartości mózgu człowieka i tworzenia na tej podstawie różnych rankingów. Zatem uczeń przystępuje do egzaminu gdy wyrazi taką wolę. Obowiązkiem szkoły i całego systemu jest:
- stworzenie odpowiednich systemów egzaminowania
- intensywnego wspierania ucznia w przygotowaniu do egzaminu
Warunek podstawowy: MEN musi "otworzyć bramę i zburzyć ten mur". Szczegóły do uzgodnienia.
Z wyrazami szacunku
Wiesław Mariański
http://www.osswiata.nq.pl./
http://www.edunews.pl/
Oto jeden z głosów:
"Czy poza bardzo istotnym dialogiem, który i tak toczy się już w wielu różnych miejscach, tak publicznych jak i wirtualnych, Kongres Obywatelski ma jakąkolwiek moc sprawczą? Czy to, że dochodzicie Państwo publicznie do wniosków, do których młodzież dochodzi sama od lat, wpływa na cokolwiek istotnego, poza pokiwaniem wspólnie głowami, że jest źle? Czy dzięki temu zmienicie Państwo faktyczny stan rzeczy?"
Powinno być o tym dokładnie tak głośno jak - napisał internauta poniżej - o festiwalu piosenki w Opolu, powinno się to wydarzenie przeżywać ! a przede wszystkim przejść od dyskusji do działania, jakim było chociażby zebranie się ludzi z całej Polski, po to żeby być na kongresie ...
Takim komentarzem kwitował wiele wypowiedzi ksiądz Tischner.
Byłam na tym właśnie panelu: "Po co nam społeczeństwo?" i wyszłam ze smutnym przekonaniem, że nawet mając do dyspozycji szczupły czas nie umiemy wypowiadać się na temat. Czy to produkt edukacji? A może wpływ płynnej nowoczesności? Nie wiem.
Może teraz, po kongresie, analizując wyrażone na nim opinie, dowiem się tego.
Ale mam tylko nadzieję, nie pewność.
Szkoda.
Anna Nowak
Oto moje marzenia, które polecam uwadze inicjatorowi i organizatorowi Kongresów Obywatelskich.
Żeby kolejne kongresy były bardziej obecne w mediach, zwłaszcza w telewizji publicznej. Niech to będzie festiwal demokracji. Kongres mógłby być relacjonowany w trakcie obrad (kilkugodzinny blok kilkuminutowych wejść, transmisje, wywiady, dyskusje). Festyn demokracji. To ważne wydarzenie, bo zbierają się tam ludzie "niezorganizowani", dobrowolnie. Powinno być o tym głośno, jak o festiwali piosenki w Opolu. To byłaby świetna promocja postaw obywatelskich, kultury prowadzenia sporów i dialogu. A może jeden z kongresów zorganizować 3 maja lub 11 listopada ?
Z wyrazami szacunku
Wiesław Mariański
W mojej opinii było to pierwsze konstruktywistyczne podejście do edukacji mające na celu unowocześnienie procesu nauczania i uczenia się.
LISTA KOMPETENCJI Z KREATORA:
1. Umiejętność planowania, organizowania i oceniania własnego uczenia się
Kompetencja ta daje uczniowi możliwość kierowania własnym rozwojem.
2. Umiejętność skutecznego komunikowania się w różnych sytuacjach
Umiejętność ta służy przede wszystkim podniesieniu jakości pracy poprzez wzajemna wymianę doświadczeń i wiedzy.
3. Umiejętność efektywnego współdziałania w zespole
Praca w małych grupach w czasie lekcji przygotowuje do spełniania zadań społecznych i zawodowych. Uczenie się przez współpracę jest aktywną metodą zdobywania wiedzy i umiejętności, pozwala na budowanie relacji międzyludzkich w oparciu o wzajemne zaufanie, szacunek do partnerów, uczy empatii, etc.
4. Umiejętność rozwiązywania problemów w twórczy sposób
Kształcenie tej umiejętności ma służyć wykształceniu ludzi myślących i pracujących twórczo, takich którzy będą umieli nietypowo postępować w rozwiązywaniu nowych, skomplikowanych sytuacji.
5. Sprawne posługiwanie się technologią informacyjną
Kształcenie tej umiejętności ma pozwolić na samodzielne posługiwanie się technologiami informacyjno-komunikacyjnymi, celowy i trafny wybór informacji.
W roku 2006 Parlament Europejski i Rada Europy wydały zalecenie ws kompetencji kluczowych w procesie uczenia się przez całe życie.
Tej listy przytaczać nie będę, ponieważ, by jej treść właściwie zrozumieć, należałoby wkleić pełny opis każdej z ośmiu kompetencji, czyli w sumie kilka stron. Podaję adres: Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej z 30 grudnia 2006r.
Zaproponowana na Kongres lista składa się z 20 kompetencji. Każde z użytych w niej pojęć jest obecne w wymienionych przeze mnie wyżej doświadczeniach polskich i wspólnotowych. Piszę celowo "doświadczeniach", ponieważ tak za programem "Kreator", jak i za unijną listą kompetencji kluczowych szły i nadal idą określone działania dokonywane na żywym organizmie, czyli kolejnych rocznikach uczniów, na nauczycielach, na szkołach jako organizacjach.
Niczym na Godota czekam, kiedy w naszym kraju nie będziemy po raz kolejny robić wielkiego szumu na poziomie pojęć, a skupimy uwagę na potrzebach zarówno generowanych przez zdolność do projekcji przyszłości, jak i uważnej obserwacji teraźniejszości. Innymi słowy mówiąc: czekam na czasy, w których raporty z badań społecznych (w tym edukacyjnych) nie będą prezentowane jako osobne byty, decyzje w sprawach oświatowych nie będą zapadać li tylko administracyjnie, a świadomość ciągłości procesu edukacji formalnej i pozaformalnej zjednoczy działania programowe szkół i uczelni.
To są pobożne życzenia, którymi wybrukowane jest piekło. Tym sposobem chciano unowocześnić Polskę w latach 70-80 XX wieku. Co stało na przeszkodzie - wiemy.
System oparty na Komitecie Centralnym jest niereformowalny. Charakterystyczne jest, że w dyskusjach o naprawie oświaty, najmniej mówi się o reformie Komitetu Centralnego. Wydaje się, że zakładamy a priori niezbędność jego istnienia w dotychczasowej formie. Tak jak w peerelu nie przychodziło nam do głowy, że nasz Wielki Brat może zniknąć.
Na szczęście to nie jest tylko nasz problem.
"Rodzice wpadli w złość" - mówi prof. Riordan, charakteryzując sytuację edukacji amerykańskiej na przełomie XX i XXI wieku. Ten gniew w znacznym stopniu legł u podstaw szukania nowych rozwiązań (...). To z kolei wymusiło na Departamencie Edukacji dostosowanie swoich przepisów i zezwolenie na otwieranie szkół zróżnicowanych (...).
Uczestnikami szkoły są: państwo, rodzice, uczniowie, nauczyciele, organizacje społeczne, dyrektorzy. Kto z nich i w jakim stopniu powinien mieć wpływ na zasady, cele, treści i sposoby edukacji dzisiaj i jutro ? Kto powinien tworzyć ośrodki decyzyjne ? Odpowiedzi na te pytania mogą wskazać kierunki działań rewolucji kopernikańskiej oświacie.
Z wyrazami szacunku
Wiesław Mariański
Ważne jest określenie priorytetów. To co jest istotne dla Niemców lub Hiszpanów, nie musi być najważniejsze dla nas.
Przykład z pola oświatowego: sposoby komunikacji wśród uczestników szkoły. Jak to wygląda w szkole polskiej, jak w duńskiej ?
Z wyrazami szacunku,
Wiesław Mariański
piątek, 21 października 2011 20:55
Marcinowi Skrzypek dzięki za zestaw klocków lego. Szukam równiez wartościowych klocków, z których piecze się chleb napedzajacy sterowanie pieca chlebowego komputerem. Szukam przedsiębiorców i urzedników rozumiejących swoje miejsce na WYSOKIM ZAMKU I W PODGRODZIU. Szukam płaszczyzn porozumienia w zrozumieniu interesu przedsiebiorcy prowadzącego szkołę moich marzeń i urzędnika spisująego reguły tworzenia szkół. Reguły wyższe niż umowa o nauczanie. Reguły zrozumiałe dla nauczyciela z innej szkoły. Ucznia z innej klasy. Urzędnika unijnego i posła polskiego.Reguły uwzględniające tradycję porozbiorową i doswiadczenie solidarności międzyludzkiej.Jeden drugiego ciężary wożcie.
Kopiowanie pewnie nie ma sensu, ale wyduskotowanie ma. Nie dostrzgam istotnych przewag listy zaproponowanej na tym Forum (skąd akurat te a nie inne) nad różnymi zestawami przyjętymi przez organizacje międzynarodowe. Każda może być dobrym punktem wyjścia do debaty.
2. Kluczem (nomen omen) wyboru kompetencji ma być budowanie przewag konkurencyjnych. Te przewagi to nie tylko wynik naszych działań, ale również odbioru, oceny zewnętrznej. A do tych ocen używa się (słusznie lub nie) narzędzi wypracowanych np. przez OECD.
Kopiowanie wydyskutowanego w organizacjach międzynarodowych uniwersalnego zestawu kompetencji, nie jest podejściem najlepszym, bo część kluczowych kompetencji jest silnie uwarunkowana kulturowo. Przykładowo, Skandynawowie nie mają problemu zaufania, współpracy, zbiorowego myślenia itp., a my mamy.
Budując strategię kompetencyjną kraju, nie można pominąć kwestii kodów kulturowych.
Musimy rozróżniać kompetencje podstawowe (osobowe) i narzędziowe. Posiadając kompetencje podstawowe, możemy łatwo rozwinąć narzędziowe, a odwrotnie już nie. Niebezpieczny może być pęd rodziców do jak najwcześniejszego „obwieszania” dzieci jak największą liczbą „użytecznych” kompetencji narzędziowych, co jest zwykle hamulcem rozwoju ich silnej i zrównoważonej osobowości.
Traktowanie edukacji bardzo szeroko jest współcześnie niezbędne. Dlatego na Kongresie Obywatelskim, obok sesji poświęconej edukacji szkolnej (formalnej), jest też sesja poświęcona edukacji pozaszkolnej, która ma odpowiedzieć również na pytanie, jak dobre wzorce z tej ostatniej przenieść do tej pierwszej.
Myślę, że impulsu do dyskusji dostarczą zarówno debaty Kongresu Obywatelskiego, jak wydawnictwa kongresowe, w szczególności: Pakt dla szkoły. Zarys kształcenia ustawicznego pod red. prof. Agnieszki Kłakówny i Jak wykorzystać potencjał edukacji pozaszkolnej w Polsce?
Robimy wszystko, aby 2012 roku postawić edukację wysoko w agendzie uwagi publicznej i działań reformatorskich.
1. poziom szczegółowości kompetencji wydaje się nierówny a część z nich zawiera się w innych np. praca zespołowa a konstruktywna krytyka czy dialog; przywództwo a przyszłość, przedsiębiorczość, empatia. Kiedy opracowuję programy rozwojowe np. z przywództwa, zawierają one w sobie ww. elementy.
2. lista jest stosunkowo długa i rodzi ryzyko rozproszenia uwagi, ale gdyby te kompetencje agregować wyjdzie z tego kilka kompetencji nadrzędnych:
Relacje intra i interpersonalne
Współpraca w zespole
Zarządzanie sobą
Przedsiębiorczość
Myślenie
Rozumienie świata
Obywatelskość
Przywództwo
3. Brakuje mi kompetencji, która wiąże się z globalizacją i powszechnym dostępem ludzi do siebie: rozumienie, akceptacja różnorodności, funkcjonowanie w różnorodności (inni nazywają to zarządzaniem różnorodnością ale to nie jest do końca adekwatne). Autor artykułu nawiązał do polskiego bagażu historycznego. Jednym z nich jest kiedyś obecna a dzisiaj znacznie gorsza akceptacja różnorodności (w tym religijnej i światopoglądowej).
Piotr Piasecki
To gigantyczna ilość czasu, żeby dobrze wychować i wykształcić obywatela/człowieka/wyborcę/podatnika/pracownika/.....
Efektywność szkolnictwa podstawowego i wyższego jest bardzo kiepska.
Jeśli wychowanie szkolne pozostanie głównie w rękach katechetów, a większość studentów będzie chodzić do kiepskich prywatnych zarabialni pieniędzy pt. "Wyższa Szkoła..." to nadal nie będzie mowy o zdobyciu/przyswojeniu ww. 20 kluczowych kompetencji przez młodych ludzi.
Każdy długoletni więzień marzy o wyjściu na wolność. A gdy już się to stanie, ma trudności z ułożeniem sobie życia. Wolność jest problemem, rygor więzienny to także poczucie stabilizacji.
Mamy złoty róg. Mamy go tak blisko, że trudno nam go zauważyć i użyć. Rewolucja 1980-89 była wielkim wydarzeniem. Przypuszczam, że świat nauki i media będą analizować ten fenomen przez wiele dziesięcioleci. Im dalszy będzie dystans czasowy, tym analizy będą głębsze. Może zostaną sformułowane modele "przewrotu polskiego" - socjologiczne, psychologiczne, ekonomiczne i nawet matematyczne. A może ktoś napisze/napisał instrukcję obsługi pt. "Jak zrobić wielką przemianę a'la Polacca". Obawiam się, że jak zwykle, najwięcej na ten temat będą mieli powiedzenia i pokazania w różnych Harvardach i BBC-ach. A my docenimy nasz "wielki wkład w historię świata" za kilkaset lat.
Co to ma do rzeczy ? Obecna sytuacja w oświacie wypełnia warunki modelu "rewolucji polskiej" 1980-89:
- masowe poczucie niezadowolenia
- owoce niewspółmierne do nakładu pracy
- masowa, intuicyjna potrzeba zmiany
- lęk przed zmianą, nie jest tak źle, zmiany mogą wprowadzić chaos i anarchię
- próby ulepszania w ramach obowiązującego systemu, nie przynoszące trwałych zmian
- zrywy i akcje
- jakoś to będzie, przystosowanie się do sytuacji, codzienne działanie (pańszczyzna) i narzekanie
- oczekiwanie na nowego człowieka, który wreszcie to naprawi
- podział na my i oni, brak autentycznego dialogu i samorządu
- ciągła, twórcza aktywność władz, odbierana przez doły negatywnie
- narastanie świadomości koniecznych zmian wśród wąskiej grupy "uczonych" i "robotników" i nieśmiałe próby ich aktywności
- dążenie władzy do wchłaniania "zbuntowanych" dla pracy nad ulepszaniem systemu
- istnienie nietypowych wysp (szkoła Montessori, szkoły z ocenianiem kształtującym, ...)
I tak to było w peerelu: a to nowy minister co miał dać chrupiące bułeczki, a to super PGR Manieczki, a to jakiś sukces naukowy lub artystyczny, a to domy towarowe CENTRUM, itp. Nie pomogło, zawaliło się. Szkoda, że tak późno.
Jakie wnioski ? Jak pisze @fruzia: "Aby przewrót się udał, potrzeba nam zbudowania KOALICJI dla zmiany." Bo sam nie zrobi się. A bardzo nam się podoba jak przewroty robią się same, a my jesteśmy obok i jak uda się, to przyłączamy się. Tak, ten przewrót trzeba wymusić, tak jak zrobiła to koalicja jajogłowych i robotników.
Co należy przewrócić ? A co przewróciliśmy w 1989 roku ? Złamaliśmy monopol, otworzyliśmy możliwości wyboru oparte na nowych zasadach. A pierwszą zasadą była i jest zasada wolności.
A co trzeba złamać i co otworzyć w oświacie, żebyśmy mieli poczucie sensu ? Może to samo ?
Z wyrazami szacunku
Wiesław Mariański
Potrzebna jest rewolucyjna zmiana w edukacji.
W sposobach, w jakich zdobywamy wiedzę i kształtujemy kompetencje.
My wszyscy.
Nie "oni". Nie tylko dzieci. Nie tylko nauczyciele. Ale każdy z nas osobna. Bo skoro uczymy się nieustannie, uczymy się przez całe nasze życie.
I tu pojawia się problem gotowości do zmiany.
Na ile sami jesteśmy na zmiany gotowi? Na ile chcemy wyjść "poza" nasze własne, utarte ścieżki myślenia, rozumienia? Poza pewien bufor bezpieczeństwa, tego, co znamy, co "ogarniamy", nawet, jeśli nam się nie podoba ale jest w końcu przewidywalne, ostatecznie się do tego jakoś dostosowujemy...
Na ile jestem gotowy, aby wyjść i powiedzieć: STOP?
Bo każda zmiana, nawet na lepsze, wiąże się z ryzykiem.
Na ile Ja chcę podjąć to ryzyko?
Ja-pracownik, ja-rodzic, ja-uczeń, ja-urzędnik, ja-przedsiębiorca, ja-nauczyciel, ja-bezrobotny...co ryzykuję, a co zyskuję?
Aby przewrót się udał, potrzeba nam zbudowania KOALICJI dla zmiany. Potrzeba przekonywania coraz większej rzeszy osób, że zmiany czysto kosmetyczne tu nie wystarczą.
Siła pojawi się wtedy, gdy uwierzymy, że MOŻEMY i że MUSIMY to zmienić.
Co nas JESZCZE blokuje...?
Zatem czas na przewrót (aż strach pomyśleć). Spokojne długofalowe przemiany nic tu nie pomogą, wręcz zaszkodzą. Analogicznie jak kolejne próby reformowania gospodarki peerelowskiej, które na chwilę przynosiły sukcesy i poprawiały nastroje, ale nie tworzyły trwałej zmiany jakościowej . Konieczny jest rok 1989 w oświacie. Przewrót pokojowy, ale nie bezproblemowy. Bo przecież "każda reorganizacja jest szalenie dezorganizująca". Oby to tylko nie był przewrót opracowany ii wdrażany całkowicie przez jakąś centralę, np. MEN. Oby to nie był przewrót polegający na wydaniu pakietu zarządzeń i instrukcji do wykonania przez biernych wykonawców: dyrektorów i nauczycieli. Rewolucję kopernikańską szkoły można zainspirować i zainicjować z zewnątrz, ale dyrektorzy i nauczyciele muszą być jej aktywnymi uczestnikami i twórcami. Nie wszyscy, nie natychmiast i nie jednocześnie. Ale rewolucja oświatowa nie zrobi się sam, trzeba ją "popchnąć". Kto pierwszy - ręka w górę !
Z wyrazami szacunku
Wiesław Mariański
WIESŁAW MARIAŃSKI: "Bo jedynym sensownym, kluczowym miejscem kształtowania kluczowych kompetencji jest system oświaty powszechnej"
- Na zachęcanie tych najmniej zdolnych itd. są pewne sposoby wypracowane w animacji kultury. Wszystkich ludzi w aniołów się nie przerobi, ale np. poprzez pokazanie jakiegoś wspólnego lokalnego celu, opanowanie jakiejś umiejętności, można sprawić, że człowiek "przekracza próg nadziei" i się odradza. Taką techniką jest np. partycypacja społeczna albo nauka żonglerki (kilkanaście dyscyplin). Żonglerka (indywidualna, grupowa, wreszcie cały tzw. "nowy cyrk") to wylęgarnia konkretnych twardych kompetencji i rozwój mózgu (jest to opisane naukowo). Z tego też powodu nie tylko szkoła może być miejscem kształtowania tychże kompetencji. Wg UNESCO nowoczesna edukacja to po 1/3 szkoła, działania pozaszkolne i aktywność własna. Gdyby tylko szkoła zechciała współpracować z podmiotami organizującymi działania pozaszkolne dla właściwiego kierunkowania aktywności własnej - bylibyśmy w domu.
"Niepokoi mnie nadmiar pomysłow na powiekszanie zbioru kluczowych kompetencji, mnożenie poziomow kompetencji (poziom meta-) i nieuwzględnianie w pomysłach koniecznosci gradacji tych kompetencji.
Propozycja unijna listy kompetencji obywatela UE wydaje się być już wystarczająco rozbudowana: po co dokładać jeszcze kolejne subkompetencje szczegółowe?"
- Wg mnie (o ile znam intencje org. Kongresu) cele są dwa:
A) przepracować ten temat samodzielnie i przyswoić go sobie sobie - "przyswoić" w sensie "uczynić swoim". Taki jest normalny skutek debaty, dialogu - podczas niego kształtują się motywacje i postawy, sprawa zaczyna nas obchodzic bardziej niż gdybyśmy wiedzieli o niej z EU dokumentu
B) sprawdzić, czy przypadkiem nie znajdziemy jakiegoś własnego paradygmatu tych kompetencji, może lepszego, lepiej do nas dostosowanego klucza.
Jeśli nawet wymyślimy okrojony garnitur kompetencji, ale jednocześnie będziemy w niego szczerze wierzyć, więcej osiągniemy niż po formalnym przyjęciu pakietu z zewnątrz.
"Wydaje się, że najbardziej naglącym dziś problemem jest nie problem wyboru kompetencji, a raczej problem realizacji naszego wyboru. Dziś największym problemem jest archaizm szkoły."
Bo jedynym sensownym, kluczowym miejscem kształtowania kluczowych kompetencji jest system oświaty powszechnej - od przedszkola do uczelni. Obecny model edukacji uniemożliwia i uniemożliwi autentyczne rozwijanie oczekiwanych kompetencji. Dlatego nasza uwaga powinna skoncentrować się na zmianie tego modelu. Co to znaczy "zmiana modelu" ? Jak to się robi ? Od czego zacząć zmianę ? Kto ma zainicjować te zmiany ? I może najważniejsze pytanie: co zrobić z naszymi obawami, lękiem, strachem przed zmianą ?
Zmiana modelu, to zmiana zasad (fundamentalnych). Dlatego warto rozpoznać jakie są fundamentalne zasady edukacji szkolnej. Moja próba odpowiedzi jest taka: szkoła jest oparta na paradygmacie wykształcenie-wynik. Wykształcenie = wiedza + umiejętności. Oceny (sprawdziany, testy, egzaminy) są najważniejszą miarą wykształcenia, miarą wartości ucznia. Im lepsze wykształcenie, tym lepsze wyniki. Im lepsze wyniki, tym większe szanse na coraz lepsze wykształcenie. Dobre wykształcenie jest podstawą dobrego życia: osobistego, rodzinnego, zawodowego, obywatelskiego.
I tak jak drzewo, naginane i przycinane, ciągle wraca do swojego genetycznie zapisanego kształtu, tak najbardziej entuzjastyczny i nowatorski nauczyciel będzie wracał do realizacji fundamentalnego zadania: kształcić ucznia żeby miał najlepszy wynik. Reszta jest wspaniała, ale mało istotna.
Jak zmienić model ? Tak jak trwale zmienia się kształt drzewa. Zapraszam do dyskusji ogrodników.
Z wyrazami szacunku
Wiesław Mariański
Propozycja unijna listy kompetencji obywatela UE wydaje się być już wystarczająco rozbudowana: po co dokładać jeszcze kolejne subkompetencje szczegółowe?
Warto pamiętać, że krótsza lista komptencji mniej zniechęca do ich osiagania. Zwłaszcza, że przynajmniej 20% obywateli Polski nie jest w stanie osiągnąć kompetencji w zakresie poslugiwania się kategoriami abstrakcyjnymi, wykraczajacej poza codzienne doświadczenie. Jak tych najmniej zdolnych i najmniej ambitnych zachęcić do doskonalenia się? Wydaje mi sie, że choćby z tego wzgledu warto sie nastawić na stworzeie najpierw programu-minimum, koncepcję możliwe prostą i elementarną - tak na poczatek i w naszych realiach społecznych.
- Jest "wtórne" jak tworzymy z tych kompetencji diagram typologiczny, tzn. myślenie całościowe jest po prostu zbiorem szerszym niż jego pewien przypadek czyli rozumienie przyrody. ALE jeżeli zaczniemy zastanawiać się nad kolejnością przyczynowo skutkową tych kompetencji, to może się okazać inaczej - że najkrótsza droga do myślenia całościowego we wszystkich obszarach prowadzi poprzez zrozumienie działania przyrody. Ona to być może zawiera uniwersalny wzorzec "systemowości" i co więcej otacza nas jako naturalne środowisko edukacyjne.
Stąd warto wg mnie podkreślić myśli FRUZI: "Bo nasz mózg uczy się nieustannie." Na tej podstawie działają przedszkola Montessori, gdzie modułem uczącym jest całe otoczenie dziecka w sali, które skłania je do samodzielnego poznawania, cierpliwości, zachowywania porządku, dzielenia się itd. (pod okiem 2 opiekunek :-)
Niestety, biorąc to pod uwagę, nie zgodzę się ze zdaniem CM-AGI, że "małe dzieci takie fundamentalne kompetencje mają." Nie mają, ale właśnie wtedy DOROŚLI się uczą :-) tzn. Dorośli uczą się ich będąc dziećmi. W filozofii edukacyjnej Montessori podoba mi się to wymieszanie czasu, a właściwie wyciągnięcie wniosków z faktu, że przyszłość zaczyna się w teraźniejszości. Przyszły zakompleksiony dorosły rozwija się w konkretnej rodzinie i szkole. Dlatego też czas dzieciństwa i młodości powinien być naszą szczególną troską. Pytanie CM-AGI jest więc bardzo ważne: "jak zmienić nasze życie codzienne, by opłacało się być ufnym, empatycznym i gotowym do stałej dyskusji na temat swoich poglądów i zachowań." I tutaj wg mnie cała dyskusja się dopiero zaczyna.
Te rozważania kiedyś naprowadziły mnie na 2 kluczowe moim zdaniem "środowiska" edukacji potrzebnych nam kompetencji. Są nimi kultura przestrzeni i kultura komunikacji. To w nich wykuwa się to, o co nam chodzi.
Przy takim podejściu przykładowo rozumienie przyrody, czy kultury jest wtórne wobec bloku 12-14 myślenie całościowe, samodzielne i umiejętność uczenia. By zrozumieć musimy się nauczyć. Pytanie, co nas nauczy krytycznego i samodzielnego myślenia. Na pewno musimy być podmiotowi i umieć przyjmować krytykę, ale intuicyjnie, ale to jest pole do dyskusji fundamentem do wszelkich działań są takie elementy, jak dialog, zaufanie, empatia, czyli warunki do tworzenia własnej podmiotowości, przedsiębiorczości, doskonalenia, sensownego uczenia się, a potem rozumienia otaczającego świata.
Według mnie małe dzieci takie fundamentalne kompetencje mają. Pytanie co robić, by opłacało im się je zachować i by nie wymieniały ich na kompetencje bardziej efektywne i przydatne w życiu codziennym. Tutaj od drugiej strony dochodzimy do pytania, jak zmienić nasze życie codzienne, by opłacało się być ufnym, empatycznym i gotowym do stałej dyskusji na temat swoich poglądów i zachowań. To już jednak inna dyskusja.
Manfred Spitzer napisał świetną książkę pt. "Jak uczy się mózg", którą gorąco polecam! Autor pisze w niej: "Podzieliliśmy nasz czas na taki, który musimy niestety spędzić w szkole (uniwersytecie, szkole zawodowej, na kursach doszkalających itp.) i na taki, kiedy mamy wolne i rzekomo niczego się nie uczymy. Taki stan rzeczy nie jest w zgodzie z ludzką naturą. Wręcz przeciwnie: jeśli miałbym wymienić jedną aktywność, do której człowiek nadaje się najlepiej, tak jak albatros do latania czy gepard do biegania, to jest to właśnie uczenie się. Nasze mózgi są jak niesamowicie efektywne odkurzacze, wciągające wszelkie otaczające nas informacje; nie potrafią inaczej, jak tylko odbierać wszystko, co wokół nas ważne i przetwarzać w najbardziej efektywny sposób. To, że jesteśmy stworzeni do uczenia się, udowadniają niemowlęta. One potrafią to chyba najlepiej; i jeszcze nie mieliśmy okazji, by je tego oduczyć."
Zatem powszechnie przekonanie o tym, że koniecznie trzeba podzielić czas na taki, kiedy uczymy się i na taki, kiedy się nie uczymy, jest kompletnie bez sensu! Bo nasz mózg uczy się nieustannie.
Problem polega na tym, że to, co jest nam narzucone, jest przez nas przyswajane z niechęcią, a w dalszej konsekwencji - z bardzo niską efektywnością.
A nasz mózg uczy się nieustannie, tak w czasie "zajętym", jak i wolnym.
I od nas samych zależy, czego się nauczymy.
1. Zacząć rozmawiać nie o kompetencjach (te nakładają się na siebie, mają różne nazwy, a to z kolei wprowadza nas w typologiczne jałowe spory) - lecz o działaniach, aktywnościach, które rozwijają całe pęczki różnorodnych kompetencji. Np. hodowla warzyw w przedszkolu rozwija przedsiębiorczość, uczy ekologii, pracy grupowej, daje poczucie sprawstwa i odpowiedzialności (że coś od nas zależy) itd.
2. Proponuję wejść w zagadnienia powiązania mózgu z rozwojem kompetencji. Chodzi tu o neurodydatkykę i tzw. umysł ucieleśniony. Wiele osób z Wrocławia powtarza, że przełomowym dla nich wydarzeniem prowadzącym do współodpowiedzialności za miasto była powódź. Co się wtedy stało? Zamiast gadać o kompetencjach i pojęciach ludzie musieli po prostu się razem ratować. To była nauka przez zimno, ręce, przez zmęczenie, przez wspólną pracę w kryzysie. Ludzie, którzy przechodzą przez tego rodzaju wspólne doświadczenia nie muszą już nic mówić. Oni wiedzą.
Może to jest klucz do sukcesu - poszukać sobie jakiegoś wspólnego celu do praktycznej realizacji, zamiast mnożyć słowa.
Wydaje się, że my raczej trafnie potrafimy nasze talenty diagnozować, szczególnie na samym początku życia. Działamy intuicyjnie. Potem, z czasem, poprzez rutynę, sztampę i uczenie się "pod linijkę" nasze talenty ulatują gdzieś daleko.
Wydaje się, że najbardziej naglącym dziś problemem jest nie problem wyboru kompetencji, a raczej problem realizacji naszego wyboru. Dziś największym problemem jest archaizm szkoły. Zmiany nie polegają na wprowadzeniu nowych podręczników. Zmiany muszą polegać na tym, że zaczniemy inaczej kształcić nauczycieli. Reformy domaga się nie podstawa programowa (choć i tu pozostaje nadal wiele do życzenia...). Reformy i to gruntownej wymaga proces kształcenia nauczycieli tak, aby potrafili budować (a nie niszczyć) poczucie własnej wartości uczniów (i swoje), aby potrafili radzić sobie z konfliktami w szkole, aby chcieli się uczyć!
Mili Państwo, czy nauczyciele LUBIĄ się uczyć? Jakie techniki nauki lubią najbardziej? Czy chcieliby się zamienić ze swoimi uczniami? Co ich w szkole najbardziej pociąga? Czy nauka kojarzy im się z przyjemnością?
Czasem mam wrażenie, że w szkole wszyscy są niewolnikami czegoś, jakiejś ściśle nieokreślonej materii. A może to rozmyte poczucie odpowiedzialności? Za siebie, za proces nauczania, za innych.
Jeśli nauczymy nauczycieli uczyć się całe życie, uczyć się od dzieci i od siebie nawzajem, jeśli uwolnimy szkołę od tego zniewolenia, które wywołuje nudę, lęk, zmęczenie, agresję - to zaczniemy cieszyć się ze swoich osiągnięć, dostrzegać talenty, wykorzystywać swoje mocne strony, a w konsekwencji - cieszyć się życiem!
1) porozumiewanie się w języku ojczystym;
2) porozumiewanie się w językach obcych;
3) kompetencje matematyczne i podstawowe kompetencje naukowo-techniczne;
4) kompetencje informatyczne;
5) umiejętność uczenia się;
6) kompetencje społeczne i obywatelskie;
7) inicjatywność i przedsiębiorczość; oraz
8) świadomość i ekspresja kulturalna.
Rozumiem, że uruchomienie tej dyskusji uzasadnia tematyka zbliżającego się VI Kongresu Obywatelskiego. Ale, w mojej opinii, nie tyle uzgadnianie takiej czy innej listy kompetencji kluczowych ma sens, ile sama dyskusja (pokazanie różnych perspektyw, uwarunkowań, kontekstów) i (a może nawet przede wszystkim) wnioski, jakie (mam nadzieję) z niej wynikną.
Mój ulubiony zestaw kompetencji kluczowych został wypracowany kilkanaście lat temu w ramach projektu OECD „Defining and Selecting Key Competencies” (w skrócie DeSeCo).
Wygląda to tak (dobre tłumaczenie, które zachowa lapidarność i trafność sformułowań, pożądane):
using tools interactively: being literate in languages, mathematics, science and information technology
interacting in heterogeneous groups: the capacity to work with others from diverse social, linguistic and cultural backgrounds
acting autonomously: taking responsibility for own learning, situating their learning in a broader life context and acting independently.
Znaczenie projektu DeSeCo wynika nie tylko z jakości zaproponowanego zestawu kompetencji ale z tego, że dał on podstawy do opracowania narzędzi badawczych zastosowanych w słynnym (już) badaniu PISA oraz mniej (jeszcze) znanych AHELO (Assement of Higher Education Learning Outcomes) oraz PIAAC (Programme of Interantional Assessment of Adult Competencies).
No i tu dochodzimy do tak potrzebnych wniosków z dyskusji o kluczowych kompetencjach. Co z tego, że wymyślimy i uzgodnimy wspaniałą listę, jeśli nie przełoży się to na działania, które będą wspierać nabywanie i rozwijanie tych kompetencji? A tego nie da się zrobić, bez zmiany sposobu funkcjonowania szkoły (paradygmatu?). Bez zmiany podejścia (uznania) dla uczenia się i kształcenia w różnych pozaszkolnych formach i okolicznościach.
Bez takiej perspektywy uważam plebiscyt (głosowanie) nad wyborem najlepszych kompetencji za bezproduktywny.
Nie dążą do tego też orientacje żyjące (jak każdy aparat) z samej ciągłości i trwania oraz swego wzrostu (ale nie rozwoju). Dla ludzi żyjących z idei staje się ona żywym towarem;i jak każdy żywy towar psuje się z czasem - lub jest martwy.
2. Wymienione kompetencje i tematyka obrad są na różnym poziomie ogólności, trudno więc odnieść się do nich syntetycznie.
3. Wyjście z zapętlenia kulturowego - to cała teoria sterowania procesami społecznymi i politycznymi... .
kaden