człowiek rys. J. Kapusta

Drogie Kongresowiczki, Drodzy Kongresowicze, Szanowni Państwo,

gdyby obok Dziejów głupoty w Polsce (Aleksander Bocheński) napisać Dzieje mądrości w Polsce, być może najważniejszym jej rozdziałem byłby ten, dedykowany drodze „Solidarności” lat 80. Byłaby to opowieść o swoistym powstaniu narodowym (9,6 mln członków „S”), które wbrew wielowiekowym „tradycjom” zakończyło się sukcesem. W jego wyniku nastąpiła zmiana ustroju i wyzwolenie się spod wpływów wielkiego sąsiada ze Wschodu – łącznie z wycofaniem wojsk rosyjskich z Polski w 1993 r. Ten cel osiągnięto w pokojowy sposób (bez walki zbrojnej)!

Czy „Solidarność” mogła wpisać się w pasmo polskiej głupoty i polskich porażek? Jak najbardziej. Wystarczyło zażądać nie samorządnych i niezależnych związków zawodowych, ale np. samorządnych i niezależnych partii politycznych, czyli czegoś zupełnie niemożliwego w tamtym systemie (chociaż słusznego!). Wystarczyło na kryzys bydgoski w marcu 1980 r., czyli na zastosowanie siły wobec działaczy „Solidarności” ze strony władz komunistycznych, zareagować w podobny sposób i też sięgnąć po przemoc. Ale tamta „Solidarność” nie chciała wchodzić na te pola bitwy, na których reżim (nasz i wspierający go radziecki) miał nieporównywalną przewagę. „Solidarność” była rozsądna, może nawet sprytna. Obierała pole walki wygodne dla siebie.

Skąd się to brało? Dlaczego obóz „Solidarności” mimo ogromnej przewagi władzy komunistycznej nie stracił – w obliczu stanu wojennego i trudnej dekady lat 80. – wszystkich zasobów energii? Dlaczego pokojowa droga zmiany poprzez Okrągły Stół i w dużej części wolne wybory była możliwa? Złożyło się na to kilka okoliczności, ale „Solidarność” potrafiła wykorzystać tamte szanse – zewnętrzne (geopolityczne) i wewnętrzne. Skąd ta mądrość, pragmatyzm, wyczucie możliwości, odwaga, ale i realizm?

„Solidarność” była syntezą postchłopskości i postinteligenckości. Gen postinteligencki (romantyczny) pracował na odwagę i poczucie kierunku (wolność i niepodległość). Za to gen postchłopski (robotniczy człon liderów „Solidarności”) pracował na realizm, pragmatyzm i spryt taktyczny (kto kogo „wyprowadzi w pole”). Tą logiką postchłopską nasyceni byli zarówno przywódcy „Solidarności” wywodzący się z klasy robotniczej, jak również większość członków tego ruchu.

Takiego sprytu, takiej mądrości i pragmatyzmu bardzo potrzebujemy dzisiaj, w obliczu nowych globalnych wyzwań, które będą przecież trudniejsze niż te z ostatnich 30 lat i z którymi zaczyna się mierzyć cały świat. Dziwimy się, że Stany Zjednoczone są skłonne oddać sprawę Nord Stream 2 za pozyskanie na swoją stronę Rosji w zmaganiach z Chinami. Gdy przyjrzymy się temu realistycznie, weźmiemy pod uwagę nastroje społeczne w USA oraz strategiczne cele tego kraju, zaczniemy jednak te działania rozumieć. Podobne wnioski możemy wyciągnąć obserwując politykę Chin. Ci, którzy się nimi interesują, odkrywają ze zdumieniem, że to nie ideologia komunistyczna (oczywiście też silna) rządzi tym wielkim krajem, ale właśnie pragmatyzm, „chodzenie po ziemi” i skuteczność.

W Polsce ciągle nie widać tego pragmatyzmu i realizmu charakteryzującego mądre i dojrzałe narody, co skutkuje naszym brakiem zdolności do konstruktywnego kształtowania rzeczywistości na korzyść Polaków i Polski. W definiowaniu polskiej racji stanu nie jesteśmy zbyt dobrzy, przez co gramy na zewnętrzne osamotnienie i wewnętrzne podziały.

Dlatego tym bardziej warto przyjrzeć się całej skomplikowanej drodze, jaką przeszła „Solidarność” do swojego sukcesu i zastanowić się, z jakiego polskiego DNA chcemy korzystać. Nasze fundamenty kulturowo­‑mentalne są złożone i bogate, wydaje się jednak, że pragmatyzm (wynikający głównie z genu postchłopskiego) nie cieszy się popularnością w sferze narodowo­‑symbolicznej, nie jest należycie doceniany (w przeciwieństwie do np. Finlandii).

Idealnym wstępem do takiej polskiej autorefleksji będzie wysłuchania podcastu Jak zawarto pokój przy Okrągłym Stole?, w którym Jacek Merkel, działacz podziemnej „Solidarności”, Członek Prezydium Komisji Krajowej „Solidarności” w 1981 r., uczestnik obrad Okrągłego Stołu oraz Członek Rady Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wyjaśnia fenomen dekady „Solidarności” i analizuje ten okres z perspektywy „mistrza historyków” – Tukidydesa – „bez zapalczywości i bez upodobania”. To rozmowa, której powinien wysłuchać każdy obywatel Polski.

Serdecznie zachęcam do przesyłania komentarzy na temat naszych najnowszych publikacji, debat, audycji oraz tekstów – naszą aktywność z ostatniego miesiąca przedstawiam poniżej. Państwa opinie są dla nas ważnym wskaźnikiem, w którym kierunku powinna podążać dalsza obywatelska dyskusja.

Łączę serdeczne pozdrowienia i wyrazy szacunku

dr Jan Szomburg

Przewodniczący Rady Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową

Inicjator Kongresu Obywatelskiego

powrót