news

Stany Zjednoczone – potęga bez strategicznej sprawczości?

Stany Zjednoczone pozostają najpotężniejszym państwem świata, ale coraz wyraźniej widać różnicę między posiadaniem ogromnych zasobów a zdolnością do ich skutecznego i przewidywalnego wykorzystania. Narastające problemy fiskalne, słabości systemu zamówień obronnych, polaryzacja polityczna, erozja zaufania społecznego i coraz mniej spójna polityka zagraniczna mogą ograniczać strategiczną sprawczość Ameryki, nawet jeśli jej potencjał gospodarczy, technologiczny i militarny pozostaje olbrzymi. Z perspektywy Polski to nie akademicka debata o „schyłku” Stanów Zjednoczonych, lecz pytanie o trwałość fundamentu, na którym od dekad opiera się nasze bezpieczeństwo. Przyszłość amerykańskiej potęgi to jedno, drugie to pytanie, czy Polska i Europa będą gotowe na rzeczywistość, w której Stany Zjednoczone pozostają supermocarstwem, a jednocześnie długotrwale przestają być przewidywalnym i skutecznym gwarantem ładu światowego.

Zwrot Europy ku konkurencyjności – tylko słowa czy też czyny?

Przez znaczną część ostatniej dekady europejska polityka gospodarcza oscylowała wokół transformacji klimatycznej, regulacji jednolitego rynku oraz ochrony określonych standardów społecznych i środowiskowych. Przy projektowaniu nowych regulacji konkurencyjność pozostawała ważnym celem, ale niekoniecznie nadrzędnym kryterium. Przez ostatnie dwa lata dokonała się pod tym względem wyraźna zmiana. Rosnąca luka produktywności wobec globalnych liderów, wysokie ceny energii, coraz silniejsza konkurencja chińskiego przemysłu, a także zmiana polityki handlowej Stanów Zjednoczonych sprawiły, że konkurencyjność zaczęła być postrzegana nie tylko jako problem gospodarczy, lecz również jako warunek utrzymania politycznej podmiotowości Europy. Pozostaje jednak pytanie, czy państwa członkowskie będą gotowe ponieść polityczne koszty pogłębienia wspólnego rynku, które są konieczne dla rzeczywistych zmian. 

Na górę
Close