I. Gadaj: Jak napędzić rozwój lokalny? Doświadczenia Biłgoraja

Ważne jest, żeby jak największa liczba ludzi, organizacji i samorząd lokalny były zainteresowane rozwojem lokalnym, żeby popierali proces rozwoju i chcieli w nim aktywnie uczestniczyć – pisze Irena Gadaj, Prezes Zarządu Fundacji Fundusz Lokalny Ziemi Biłgorajskiej.

Biłgoraj to miasto powiatowe w województwie lubelskim, które na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia przeżyło upadek głównego pracodawcy – Zakładów Przemysłu Dziewiarskiego MEWA. Firma, zatrudniająca w okresie rozkwitu ponad 4,5 tys. mieszkańców, nie przetrwała transformacji ustrojowej. W miejsce zanikającego przemysłu dziewiarskiego rozwinął się przemysł meblarski – z główną firmą Black Red White SA. Powstały firmy przetwórstwa spożywczego i drzewnego, a szwajcarski inwestor wybudował fabrykę opakowań tekturowych. Obecnie bezrobocie w powiecie biłgorajskim utrzymuje się na stosunkowo niskim poziomie, ale nadal jest mnóstwo problemów do rozwiązania. Dynamika rozwoju nie jest na tyle duża, by powstrzymać młodych ludzi przed masową migracją do dużych ośrodków miejskich (Kraków, Warszawa, Wrocław) i poza granice Polski. W ciągu kilku ostatnich lat co dziesiąte dziecko zarejestrowane w biłgorajskim Urzędzie Stanu Cywilnego przyszło na świat poza granicami Polski. Czy ci młodzi ludzie zechcą wrócić w rodzinne strony i przyczynią się do rozwoju lokalnego Biłgoraja? Czy to, że w Biłgoraju udało się pokonać kryzys rozwojowy z początku lat dziewięćdziesiątych, gwarantuje miastu prosperitę w długiej perspektywie? Czy można nie robić nic i czekać w nadziei, że mechanizmy gospodarki rynkowej zadziałają i sytuacja się poprawi?

Uważam, że

rozwój lokalny to zbiorowy wysiłek, nie można liczyć na to, że dokona się on sam. Warto też pamiętać, że rozwój lokalny to proces ciągły i nie można go odkładać, ponieważ im dłużej się zwleka, tym może być tylko gorzej i trudniej.

Ponad 20 lat praktycznie zajmuję się rozwojem lokalnym i uważam, że obecnie w Polsce najważniejszych dla każdego procesu rozwoju lokalnego w każdej społeczności jest pięć czynników: przyjazny klimat dla rozwoju, budowanie elit, gromadzenie zasobów społeczności, projekty partnerskie i tworzenie przedsiębiorstw społecznych.

Klimat dla rozwoju lokalnego

Rozwój lokalny nie dokonuje się przez działanie pojedynczych jednostek, lecz dzięki działaniom wielu ludzi, instytucji i organizacji. Nie dokonuje się tam, gdzie ludzie wykonujący różną pracę, a zajmując odpowiedzialne stanowiska, ograniczają się do minimum, robią tylko to, co muszą.

Ważne jest, żeby jak największa liczba ludzi, organizacji i samorząd lokalny były zainteresowane rozwojem lokalnym, żeby popierali proces rozwoju i chcieli w nim aktywnie uczestniczyć.

Aby dążyli do współpracy i zachęcali się wzajemnie do podejmowania działań rozwojowych. Bardzo istotną rolę w procesie tworzenia klimatu przyjaznego dla rozwoju lokalnego odgrywa samorząd lokalny, który potrafi słuchać mieszkańców, analizować ich potrzeby, jest gotowy na zmiany i jednocześnie umiejętnie aktywizuje mieszkańców i współpracuje z aktywnymi i przedsiębiorczymi osobami.
W Biłgoraju na początku lat dziewięćdziesiątych bardzo dobrym działaniem, wspierającym rozwój lokalny, było powołanie przez burmistrza Komitetu Lokalnego – grupy roboczej, w której skład wchodzili przedstawiciele przedsiębiorców, samorządów, banków, szkół, organizacji pozarządowych, związków zawodowych, Urzędu Wojewody, parlamentarzystów oraz bezrobotnych. Nasz Komitet Lokalny liczył 20 osób i aktywnie pracował około sześć miesięcy, korzystając przy tym ze wsparcia ekspertów zewnętrznych z Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. Po dokonaniu diagnozy opracowano plan rozwoju Biłgoraja, którego najważniejszym elementem było wspieranie procesu tworzenia i rozwoju małych firm. Powołano do realizacji tego celu organizację partnerską samorządów i przedsiębiorców – Biłgorajską Agencję Rozwoju Regionalnego SA. Instytucja ta informuje, doradza, przyznaje dotacje, pożycza pieniądze oraz poręcza zobowiązania.

Dzisiaj w Biłgoraju współpraca różnych partnerów w procesie rozwoju lokalnego nie jest tak ścisła jak 20 lat temu, brakuje silnej reprezentacji przedsiębiorców, a sam burmistrz ze znacznie mniejszym entuzjazmem podchodzi do zmian. Wszystko to przekłada się na zdecydowanie gorszą atmosferę współpracy. Doskonałą okazją do dobrej dyskusji na temat rozwoju lokalnego i wypracowania konkretnych rozwiązań może być proces sporządzania lokalnych strategii rozwoju. Pod warunkiem że jest to proces uspołeczniony, dobrze przygotowany i przeprowadzony, a nie gotowa strategia kupiona jedynie na potrzeby pozyskania funduszy europejskich z myślą o inwestycjach infrastrukturalnych.

Budowanie elit
Rozwój lokalny zależy od ludzi, wśród których szczególne znaczenie zajmują elity. Polskie środowiska lokalne cierpią na brak elit. Dawno temu lokalne elity stanowili proboszcz, lekarz, aptekarz, właściciel majątku, czy też dyrektor szkoły. Były osoby wykształcone, silnie emocjonalnie i często rodzinnie związane ze środowiskiem lokalnym, potrafiące wyznaczać kierunki rozwojowe dla miasta i otaczającego go obszaru, posiadające zasoby i odpowiednie kontakty, aby je skutecznie realizować. Okres PRL zmarginalizował znaczenie istniejących elit. Procesy programowania rozwoju lokalnych społeczności zostały skupione w instytucjach centralnych. Przynależność do elity lokalnej wiąże się z przyjęciem na siebie odpowiedzialności za lokalną społeczność – między innym oznacza to bycie dobrze poinformowanym, nadawanie tonu i wskazywanie kierunków rozwoju. Obecnie zdominowane przez okresowo wybieranych polityków samorządy lokalne zawłaszczają całą decyzyjność w zakresie rozwoju lokalnego. Dodatkowo wielu dobrych kandydatów emigruje za granicę.

Gromadzenie zasobów („odwrócona dziesięcina”)

Rozwój lokalny potrzebuje zasobów, które mogą pochodzić z obligatoryjnej redystrybucji podatków (tym zajmują się samorządy); mogą jednak też pochodzić z dobrowolnych zbiórek i darowizn od ludzi, którzy osiągnęli ponadprzeciętny sukces finansowy, sprzedając swoje produkty lub usługi społeczności lokalnej. Potrzebne są w tym wypadku poczucie społecznej odpowiedzialności biznesu realizowanej w wymiarze lokalnym i solidarnościowe wsparcie rozwoju społeczności przez zamożnych mieszkańców. Uważam, że

dla rozwoju lokalnego bardzo potrzebne jest wypracowanie cnoty dzielenia się ze społecznością lokalną osiągniętym sukcesem, czyli „odwróconej dziesięciny”.

Bardzo podoba mi się stosowany przez amerykańskie organizacje pozarządowe argument giving back. Najlepszym ambasadorem takiego działania jest prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama, który w 2014 roku przeznaczył na wsparcie 32 organizacji blisko 60 tys. USD, czyli 12,3% rodzinnych przychodów. Innym doskonałym przykładem tej filozofii jest założyciel Facebooka. Pod koniec 2014 roku Mark Zuckerberg z małżonką zadeklarowali w otwartym liście adresowanym do ich nowonarodzonej córeczki, że 99% udziałów, które posiadają w Facebooku (ich obecna wartość to około 45 miliardów dolarów), przeznaczą na cele filantropijne po to, by ich córka mogła żyć w lepszym świecie niż obecny.

Według Giving USA Foundation’s w 2014 roku Amerykanie przekazali rekordową sumę 358,38 miliardów dolarów na cele dobroczynne (blisko połowa tej kwoty pochodzi od 4% darczyńców indywidualnych).

W Biłgoraju w 1999 roku utworzyliśmy community foundation – Fundusz Lokalny Ziemi Biłgorajskiej (FLZB). Misją Fundacji jest poprawa jakości życia społeczności lokalnej, między innymi poprzez gromadzenie zasobów na przyszłe potrzeby. W tym celu gromadzimy kapitał żelazny (mamy już 1,2 mln zł) i tworzymy fundusze wieczyste. W latach 1999–2014 Fundacja przekazała społeczności lokalnej kwotę 3 212 930,59 zł w formie stypendiów (1 274 340 zł), grantów (1 817 406 zł) i darowizn (193 284,59 zł). Fundacja FLZB obsługuje 30 Wieczystych Funduszy Lokalnych.

Niestety proces gromadzenia zasobów dla rozwoju lokalnego nie jest w Polsce wspomagany tak dobrymi „zachętami” ze strony państwa, jak na przykład w Stanach Zjednoczonych. Wprawdzie istnieje mechanizm przekazania 1% podatku i możliwość odliczenia od podstawy opodatkowania darowizn przekazanych na cele pożytku publicznego, ale nie ma żadnego mechanizmu zachęty do przekazywania części majątku na rozwój lokalny w prawie spadkowym. Nie mamy też wielu dobrych przykładów „dzielenia się sukcesem”. W ubiegłym roku burmistrz Biłgoraja po raz pierwszy ufundował jedno stypendium dla gimnazjalisty. Często sama zadaję sobie pytanie: jak długo trzeba być bogatym, by uświadomić sobie potrzebę dzielenia się ze społecznością, wśród której się żyje, dzięki której osiągnęło się sukces?

Potrzeba sukcesu wspólnego (projekty partnerskie)
W rozwoju lokalnym uczestniczy wielu partnerów z różnych sektorów i od czasu do czasu potrzebny jest wspólny sukces. Takim wielkim wspólnym sukcesem, zainicjowanym przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności, była realizacja partnerskiego projektu ponad dwudziestu organizacji: Przestrzeni S.O.W.A (Solidarność, Otwartość, Wolność, Aktywność). Jest to modelowy przykład rewitalizacji przestrzeni miejskiej, która nie tylko zyskała nowy wygląd, ale też przede wszystkim stała się miejscem, które tętni życiem. Zrekonstruowany Park „Solidarności” to obecnie nie tylko publiczny plac, czyli miejsce spotkań, zabaw i odpoczynku dla mieszkańców regionu. Służy on także organizacji różnego rodzaju otwartych imprez: zbiórek publicznych, wydarzeń muzycznych, imprez promocyjnych, wystaw itd. Jednocześnie to miejsce, do którego przyprowadza się gości, miejsce prezentacji informacji o regionie, działaniach organizacji pozarządowych i partnerów oraz ważnych wydarzeniach lokalnych.

Tworzenie przedsiębiorstw społecznych

Tworzenie przedsiębiorstw społecznych jest jednym z najistotniejszych obecnie elementów procesu rozwoju lokalnego. Przedsiębiorstwa społeczne są i mogą być tworzone wszędzie tam, gdzie system gospodarki rynkowej nie funkcjonuje najlepiej, gdzie istnieje konieczność zaspokojenia potrzeb, których nie zabezpiecza prywatny biznes (opieka nad osobami w podeszłym wieku, dziećmi i osobami niepełnosprawnymi lub też fryzjer w małej miejscowości) lub gdzie jakość usług oferowana przez prywatny biznes lub firmy komunalne jest niska, a ceny wysokie (sprzątanie ulic, miejsc publicznych, zagospodarowanie terenów zielonych). Zatrudnienie w przedsiębiorstwach społecznych znajdują osoby (często o niskich kwalifikacjach) długotrwale bezrobotne, niepełnosprawne, wracające po długiej przerwie na rynek pracy. Przykładem rozwoju lokalnego, który się dokonał dzięki rozwojowi przedsiębiorstw społecznych, jest między innymi gmina Bałtów w województwie świętokrzyskim.

W powiecie biłgorajskim najaktywniejszym kreatorem spółdzielni socjalnych jest burmistrz Józefowa, który zainicjował utworzenie ośmiu spółdzielni socjalnych (zamiatanie, odśnieżanie, zagospodarowanie terenów zielonych, sprzątanie szkół, dożywianie dzieci, prowadzenie dziennego domu opieki senioralnej, usługi turystyczne itp.). W spółdzielniach znalazło zatrudnienie ponad 80 osób, a budżet gminy zaoszczędził na tej operacji ponad milion złotych. Należy jednak zaznaczyć, że w samym Biłgoraju eksperyment z przedsiębiorstwami społecznymi się nie powiódł.

***

Proces rozwoju lokalnego to nigdy niekończąca się praca, której nie można odkładać na później. Mieszkańcy są otwarci na zmiany i wolni w swoich decyzjach. Jeżeli nie będą zadowoleni z lokalnej oferty pracy i warunków życia, wykażą się aktywnością i znajdą dla siebie bardziej dogodną przestrzeń życiową. Główną ideą rozwoju lokalnego jest doprowadzić do tego, aby przyjazną przestrzeń do życia stworzyć w danej miejscowości i w ten sposób podnieść jakość życia mieszkańców. I w ten sposób zatrzymać ich emigrację.

***

Irena Gadaj – polska działaczka społeczna, inżynier, współzałożycielka i prezes zarządu Fundacji Fundusz Lokalny Ziemi Biłgorajskiej.

Tekst ukazał się także w publikacji książkowej Kongresu Obywatelskiego „Polska lokalna – jak się rozwijać?”.

powrót